Co wieść gminna niesie czyli pisma regionalne

Jola Styszyńska*. Co wieść gminna niesie czyli pisma regionalne PW 1991,3-4

Niektóre gminy od dawna dbały o swoją autonomie i nie ukrywały głębokiego patriotyzmu lokalnego oraz przywiązania do miejscowej tradycji. W nich właśnie najwcześniej powstały pisma regionalne, których łamy wypełniały przede wszystkim artykuły o dziejach miasteczek i wsi, miejscowych postaciach godnych upamiętnienia i - rzadziej - problemach życia codziennego. Do takich pism należały „Echa Opalenickie" ukazujące się od 1982 roku; „Głos Śremski" (od 1984 r.); „Wiadomości Nowotomyskie" (od 1985 r.) czy „Ziemia Mosińska" (od 1986 t.).
Przemiany społeczno-gospodarczo-polityczne zachodzące w Polsce, a szczególnie nowa ustawa o samorządności spowodowały m.in. wzrost aktywności ruchu wydaw¬niczego. Ambicją wielu gminy stało się posiadanie własnego pisma, będącego swoistą trybuną władz samorządowych jak i samych mieszkańców. W województwie poznańskim mamy już 20 takich pism, ale w wielu środowiskach trwają przygotowania do powstania następnych tytułów. Redakcje skupiają się wokół Urzędów, Ośrodków Kultury i biblio¬tek. Mamy też jedno pismo prywatne. Jest nim miesięcznik „Warta", ukazujący się od 1990 w Kaźmierzu, Jego założycielem i jednocześnie redaktorem naczelnym jest Stanisław Zieliński.
Wśród gazet lokalnych mamy tygodniki, dwutygodniki i miesięczniki, z przewagą tych ostatnich. Trafiają się wśród nich mało staranne wydania powielaczowe, jak choćby „Dusznickie Wieści", ale początki bywają trudne, a tu liczą się przede wszystkim tzw. „dobre chęci" i same teksty. Nakłady liczą od 500 do 4 000 egzemplarzy w zależności od liczby mieszkańców i zasięgu danego pisma. Poczytność tych pism wzrasta i zdarza się, że nakłady są zwiększane. Dzieje się i tak, że ukazują się w nich anonse: „Redakcja «Wiadomości Lokalnych« informuje, że na życzenie czytelników dodrukowane zostały trzy pierwsze numery naszego pisma. Nabywać je można w Bibliotece Publicznej w Nowym Mieście".
O czym piszą? Właściwie o wszystkim, co dyskutowane jest w danym środowisku i może zainteresować każdego. Stałe rubryki przeznaczone są na publikowanie informacji o pracach radnych. Jest w nich miejsce na wywiady na z osobami publicznymi, jak choćby na „Rozmowę z Januszem Łakomcem - Burmistrzem Miasta i Gminy Czempiń" przeprowadzoną przez J. Łojko i R. Zielazek w niezależnym miesięczniku miasta i gminy „Czempiń" czy „Wierzę w łudzi..." (wywiad przeprowadzony przez E, Szlagowską z Sekretarzem Urzędu Gminy w Tarnowie Podgórnym - Małgorzatą Majewską-Śliwą, publikowany na łamach miesięcznika tej gminy „Czytaj" nr 2/91). Pojawiają się też artykuły na bardzo drażliwe tematy, jak choćby ten publikowany na pierwszej stronie „Mosiniaka" (nr 3/91) pt. „Sołtys - społecznik czy fucha?", w którym czytamy m.in. „Okazało się, (...) że społeczna funkcja sołtysa jest li tylko ideologicznym sztandarem, za którym kryją się... pieniądze. Wielu radnych zbulwersowała informacja o podniesieniu do 10% (w poprzednich latach 6%) ekwiwalentu dla sołtysa z tytułu pobieranych opłat finansowych. W fakcie tym nie byłoby nic szczególnego, gdyby nie miliardowe kwoty, które z gminnej kasy uciekają do kieszeni sołtysów. Z informacji księgowej wynika, iż budżet gminy w tym roku wzbogacony zostanie o ponad miliard złotych opłat, które wniosą rolnicy. Dziesięć procent tej sumy, (to jest 100 milionów) zostanie wypłacona sołtysom jako wynagrodzenie za zbieranie podatków!!! (...) Jeśli po tym artykule niektórzy sołtysi obrażą się i zrezygnują ze swej funkcji, będzie to tylko dowód na to, jak mało obywatelska i jak aspołeczna jest ich rola w wiejskim środowisku. I nim złożą dymisję, niech odpowiedzą sami sobie: jestem sołtysem dla pieniędzy czy z obywatelskiej powinności".
W niezwykłe starannie redagowanym najmłodszym piśnie regionalnym „Czempiń", którego pierwszy numer ukazał się w maju 1991 r., przeczytać można o wsi Borowo, problemach jej mieszkańców oraz istniejącej tutaj placówki naukowo-badawczej, poznać dzieje osady od okresu średniowiecza do chwili obecnej. Redakcja zapowiada następne tego typu artykuły o innych wsiach gminy.
Sporo miejsca poświecą się ekologii. Nie bez powodu najwięcej na ten temat pisze „Gazeta Puszczykowska" wydawana przez Towarzystwo Miłośników Puszczykowa i Wielkopolskiego Parku Narodowego. Obecne są w nich także kultura i sport. W „Wieściach Lubońskich”, w listach do redakcji znalazły się polemiczne wypowiedzi
dzieci i dorosłych pod znamiennym tytułem „Klub-trup", w którym zainteresowani walczyli o swoje miejsce w Osiedlowym Domu Kultury. W liście podpisanym przez dzieci z klubu „Od ósmej do ósmej" drukowanym w numerze 2/91 czytamy min, „W SM «Lubonianka» nie mogą odbywać się dyskoteki, bo podobno młodzież jest niezdyscyp¬linowana i trudno ją upilnować, ale czy dla nas, dzieci lubońskich, nie można zorganizować dyskoteki choć raz w tygodniu w klubie, który podobno jest NASZ? Czy tak trudno przygotować konkursy, zabawy, które by mogły zainteresować dzieci w naszym wieku? Oczywiście, prościej jest zwołać dorosłych na grę w brydża (...). Na klubie wisi szyld „Osiedlowy Dom Kultury Od ósmej do ósmej". Niech się na to nikt nie nabierze. Pozostał chyba z czasów, gdy wierzono we wszystkie afisze. (...) DOROŚLI, POMÓŻCIE NAM!".
Ale nie tylko tak pisze się o kulturze. Bywa, że zupełnie inaczej. W miesięczniku Czytaj" nr 2/91 odnotowano recenzję przedstawienia „Księżniczki Czardasza", które odbyło się właśnie w Gminnym Ośrodku Kultury w Tarnowie Podgórnym z udziałem najlepszych artystów Teatru Muzycznego w Poznaniu. Oto co zanotowano: „Początkowo wydawało się to nierealne, że na tak małej scenie można wystawić operetkę. Artyści stworzyli jednak niepowtarzalną atmosferę, a publiczność żywo reagowała na piękny śpiew i każdy gest dochodzący ze sceny. Główną rolę Sylwii kreowała z dużym wdziękiem primadonna Teatru Muzycznego Janina Gutnerówna. Jej partner Edwin, w którego rolę wcielił się Marek Czajka, pokazał nam się tym razem nie jako dyrektor Gminnego bródka Kultury, lecz jako wspaniały aktor i śpiewak (...). Salwy śmiechu wybuchały na widok rodziców Edwina - Marii Tomaszewskiej urodzonej właśnie w Tarnowie oraz Czesława Prągowskiego. (...) Wspaniałą oprawę scenograficzną przygotowała plastyczka Gminnego Ośrodka Kultury w Tarnowie Podgórnym, Jolanta Herecka-Maciejewska. Publiczność opuszczała salę rozśpiewana i rozbawiona do łez z nadzieją na następne kontakty z operetką."
Nie brakuje też ogłoszeń i reklam, choć mniej ich niż w gazetach poznańskich. Może latego, że i tak „wiedzą sąsiedzi, na czym kto siedzi". Wcale nierzadko goszczą na łamach żart, satyra czy tzw. złote myśli jak ta z „Głosu Śremskiego" (5/91): „Szept pięknej kobiety słyszy się lepiej niż najgłośniejszy głos - zew obowiązku".
Wszystkich zainteresowanych artykułami zamieszczonymymi w gazetach lokalnych zaprasza Czytelnia Czasopism Regionalnych przy Sekcji Dokumentacji i Informacji w Pałacu Kultury (pokój 202, tel. 66-50-41 w. 116). Naprawdę warto.

------

Ś.P. Jolanta Styszyńska, 1951-2017 Przypominamy ten tekst z okazji 25-lecia Stowarzyszenia Prasy Lokalnej


  • Winiety pism regionalnych

    Winiety pism regionalnych

    Ilustracja do artykułu J. Styszyńskiej, PW 1991, 3-4.