Dzierżymir Jankowski, Ad vocem do nr 2-2016

Znalazłem nieco czasu, aby poruszyć kilka wątków związanych z "Przeglądem Wielkopolskim" nr. 2, z roku 2016, dziękując za jego udostępnienie, podobnie jak za wcześniejsze numery, stanowiące już 112 obszernych zeszytów.

Ten numer ma szczególną wartość dla generalnych rozważań i dyskusji o współczesnym regionalizmie i swoistościach historii różnie konfigurujących się relacji międzyregionalnych. Jakkolwiek by zjawiska te rozumieć, to dwa wątki wydają mi się dla niego bardzo ważne.

Pierwszy dotyczy sensu nieustannego pogłębiania wysiłków poznawania przeszłości poszczególnych ziem, przywoływania zdarzeń, dawnych i bliskich, o pamięci ludzi i złożoności procesów ich życia i współżycia, godnych przekazywania nie tylko młodszym pokoleniom, ale też ludziom o długich okresach i niekiedy bogatych, czy nawet historycznie doniosłych życiach. Okazuje się, że w tym kryje się nadal, mimo postępujących gwałtownych przemian, wiele interesujących tematów do przypomnienia i przemyślenia. I powodów do budzenia zainteresowań nie tylko o charakterze historyczno-poznawczym, ale też o znaczeniu mentalno-emocjonalnym. Oba są niezbędne dla rozumienia procesów zmian i wzbudzania jakichś konstruktywnych dążeń do kultywowania więzi wspólnotowych wśród ludzi. Te różne elementy są często niedoceniane, a nawet nieważne dla większej rzeszy ludzi. Zwłaszcza ludzi o nierozbudzonych zainteresowaniach poznawczych i słabo rozwiniętych mentalnościach osobowych. Ale i dla nich ujawnić się mogą ich znaczenia.

Dzisiaj życie w przestrzeni społecznej jest jednak życiem wśród ludzi o różnych kompetencjach poznawczych i mentalnościach. Oni wszyscy się wzajemnie „ocierają o siebie”, a niekiedy muszą szukać szansy wspólnego rozwiązywania niekiedy złożonych problemów. Muszą więc szukać szansę społecznego niezamykania się bynajmniej tylko w ciasnej i jednorodnej mentalno-społecznej grupie, np. rodzinnej, zawodowej czy lokalnej, nie zacieśnionej jedynie wokół troski o byt materialny, zaspokajający elementarne potrzeby codziennego życia (bo nie tylko realizowania nawyków czy - „nałogów”).

Drugi wątek to edukacja. Nie tylko szkolna! Otwarta we wszelkich możliwych formach i na wszystkich poziomach wiekowych. Od przedszkola po wiek sędziwy. Bez takiego jej szerokiego rozumienia nie da się zrealizować pomyślnego rozwoju jednostek i ich grup/zbiorów ludzi; bardziej lub mniej trwałych. I wolna od standaryzacji, schematyzacji, tworząca każdej jednostce szansę stawania się sobą („Osobą”), dbałą o swój rozwój mentalny, intelektualny, sprawnościowy oraz o bycie wartością społeczną. Dlatego w edukacji musi dominować wzbudzanie zainteresowań, pasji, otwartości na dyskurs i wyzwalanie oraz rozwijanie własnych zdolności i twórczości. I wspomaganie wzajemne kreatywnej i autoedukacyjnej aktywności. Ale to drugie, w świadomości wielu, wydaje się zbędnym balastem życia („po co?”).

Od wielu lat żyję w wielu rodzajowo różnych środowiskach społecznych: wiejskim (teraz jest nawet trudno operować takimi kategoriami, np. „środowisko wiejskie”, „miejskie”, „wielkomiejskie”, bo one już nie oddają obrazu jakichś wspólnych cech jakiejkolwiek całości przestrzennej czy zawodowej). Składają się z intelektualistów, „prostych” ludzi, o różnej wiedzy i różnych umiejętnościach, wszystkich wiekowo, kompetencyjnie i mentalnie wielce zróżnicowanych.

I stąd moje myśli są pełne trudnych pytań. Okazuje się, że różne wysiłki ludzi aktywnych i myślących niepowierzchownie, usiłuje zgłębić te zjawiska, też dziedzictwo ich przeszłości, ale to są nadal albo wysiłki zbyt słabe, albo służące jedynie jakimś instrumentalnym celom, np. politycznym, a nie poznawczym o znaczeniu dla własnego społecznego istnienia i rozwijania swojej wiedzy, osobowości oraz optymalizowania współżycia społecznego w swoim bliskim czy szerokim zakresie (np. regionu, kraju, Europy).

Przykładowo. W środowisku „mojej” wsi, ludzie tzw. „wiejscy”, stanowią nieliczną całość tego środowiska. Są tu bowiem teraz też uczeni, biznesmeni, politycy, artyści…, ludzie o różnych osobowościach i kompetencjach, pochodzący z różnych stron kraju i Wielkopolski, i oni nieustannie to środowisko zmieniają. Podobnie jest też w moim domu mieszkalnym w Poznaniu. I wszędzie każda z tych kategorii społecznych jest złożona z ludzi o różnych poziomach rozwoju społecznego i cechach mentalnych, społecznych, zasobach materialnych, biografiach oraz zainteresowaniach itd.

Na wsi, w której zaistniałem ze swoją rodziną od 1976 roku, z 60 dawnych „kominów” (stara kategoria etnologiczna), wieś rozrosła się do ich kilkuset, rozrzuconych w odległościach kilometrowych, a ludnościowo (liczebnie) całość ta pozostaje bliżej nawet ściślej nieustalona, bo często ludzie ci żyją jednocześnie w kilku środowiskach przestrzennych o zgoła różnych cechach lokalnych.

Więc starania o zgłębienie wiedzy o środowisku życia i wysiłki aktywizujące intelektualnie, społecznie, ekonomicznie takich całości społecznych nie prowadzą równomiernie nigdy do oczekiwanych rezultatów w skali całej danej społeczności. Okazjonalnie możemy się wymieniać jakimiś strzępami wiedzy, doświadczeń, ale nadal daleka jest droga do wspólnych wysiłków aktywizacyjnych całość społeczno-przestrzenną. I to wymaga długofalowych wysiłków edukacyjno-społecznych oraz gospodarczo-ekologicznych.

Takie wnioski można też wyprowadzić z tekstów Romana Dziergawy, Karoliny Dziubaty, Ryszarda Kowalczyka i innych współautorów tego numeru Przeglądu Wielkopolskiego (i nie tylko jego). Wspaniałe teksty dla ludzi, którzy chcą taką wiedzę jakoś spożytkować, ale zapewne każdy uczyni to na swój sposób! I dla zgoła różnych, często też jedynie doraźnych celów grupowych czy osobistych (awans, polityka itd.).  

Ja z takich przemyśleń wyprowadzam następujący wniosek – celem naszych społecznikowskich i edukacyjnych działań musi być aktywizacja jednostki w jej własnej pracy nad swoim rozwojem, a zwłaszcza nad przyswajaną wiedzą i budowaniem własnej tożsamości osobowej, by móc się samorealizować w konstruktywny sposób dla dobra społeczeństwa i twórczego spełnienia się jako osoba.

------------

Dzierżymir Jankowski, wiek 84 lata, w tym 65 lat pracy zawodowej, profesor nauk humanistycznych, pedagog. Emerytowany profesor Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu - Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego w Kaliszu. Współpracownik wielu innych uczelni wyższych w kraju. Obecnie zatrudniony w Gnieźnieńskiej Szkole Wyższej Milenium. Zainteresowania naukowe: socjologia wychowania, pedagogika ogólna i kultury, andragogika, autoedukacja. Autor wielu publikacji książkowych i artykułowych. Od powstania WTK jego działacz.


  • Prof. dr hab. Dzierżymir Jankowski

    Prof. dr hab. Dzierżymir Jankowski